Sezon szparagowy mija! Jaka szkoda…

Szparagi.

Od zawsze maj i czerwiec kojarzą mi się ze szparagami. Moja mama pochodzi z Borów Tucholskich, a tam jest istne zagłębie szparagowe. Jak sobie czasem pomyślę jak kuchnia mojej babci była związana z sezonowością owoców, grzybów i warzyw to robi mi się tak ciepło na sercu. Zawsze było wiadomo, kiedy będą pierogi z jagodami a kiedy knedle ze śliwkami. I na pewno było wiadomo, że przez cały maj i czerwiec szparagi będą praktycznie codziennie.

Była więc zupa (a właściwie krem) ze szparagów, były szparagi w sosie holenderskim (moje ulubione!), były też szparagi zapiekane z szynką i był makaron ze szparagami. Ale królowały te typowe, polane masłem z bułką tartą, do tego jajko sadzone i ziemniaki.

image
Chociaż bym na głowie stanęła nigdy nie osiągnę kunsztu kulinarnego mojej babci. Master chef to też nie moja bajka, więc trzeba przyjąć na klatę prawdę i ugotować co się potrafi. 🙂 My jemy je już od miesiąca. Zaraz się skończą, więc trzeba się pospieszyć żeby się najeść. Na cały rok!

P.S. 1: Mojemu tacie dopiero po latach udało się wytłumaczyć że to dziwny zapach w łazience to z powodu zjedzenia szparagów a nie awaria kanalizacji. A wiecie, że nie wszyscy ludzie czują ten zapach? Wcale nie mówię o sobie, ale o „normalnych” ludziach. 🙂

P.S. 2: Czy wiecie gdzie się uprawia najwięcej szparagów ?? W Chinach . Nawet nie wiem, czy mnie to zaskoczyło. Niemcy są na 3 miejscu.

P.S. 3: Jak kogoś nie przekonuje smak to podaję inne zalety – mało kalorii, dużo potasu i magnezu. Uważane za naturalny afrodyzjak.

Smacznego! 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


8 − = 7