Urodzinowy wypad do Ejlatu

60 lat, 3 dni, 12 osób, czyli jak obchodziliśmy 60 urodziny Mamy w izraelskim kurorcie.

— Mamo, myślałaś o swoich 60. urodzinach? Jak byś chciała je spędzić? – zapytałam 8 miesięcy temu podczas wspólnego rodzinnego obiadu.

Mama spojrzała na nas wszystkich i powiedziała: Jedźmy gdzieś. Na 2-3 noce. Może jakiś domek na Mazurach? — Za zimno…tata jak zwykle był najbardziej pragmatyczny. Może Ejlat?

Kiedy zobaczyłam, jak się mamie oczy zaświeciły to od razu wiedziałam, że lecimy. Cała 12!! (rodzice + nasza piątka, Jaska 4 i Karol – nadal do wzięcia 🙂

— A jak nie dostanę urlopu? – Jasiek miał wątpliwości.
— To się na Ciebie obrażę na następne 60 lat – mama powiedziała. To się musi  udać!

No i się udało.

Te 4 godziny lotu z Gdańska minęły błyskawicznie. Marysia, Ania, Franek i Ula zajęci  swoimi plecakami wypchanymi kartami do gry, książeczkami, wyklejankami. Adaś szczęśliwy, że przez 4 godziny nikt go nie ,,odstawia‘’ od mamusi. Cała dorosła reszta rodziny (niestety beze mnie) racząca się szampanem, gadająca tak głośno, że po chwili cały samolot wiedział w jakim celu jedziemy.

Z lotniska jechaliśmy przez kamienną pustynię. Siedziałam z Adasiem na kolanach patrząc na zasieki z drutu kolczastego dzielące Izrael od Egiptu. Po drodze nie minęliśmy praktycznie żadnego samochodu, co potęgowało mój niepokój 🙂 O rany, ale bym się napiła szampana dla relaksu…

W końcu widać Ejlat. Uff. Dojeżdżamy na miejsce. Mamy basen z podgrzewaną wodą do swojej dyspozycji. Super. Wieczorem urodzinowy grill. Kiedy mama z tatą i Karolem jadą do miejscowego sklepu po.… dodatkowego szampana, my wieszamy w ogrodzie balony i urodzinowe napisy. I przygotowujemy WIELKĄ niespodziankę. To film z życzeniami od przyjaciół. Wiem, że mamie się spodoba. Tyle osób, które ona w życiu ceni i kocha, i pewnie chciałaby mieć je właśnie teraz przy sobie – będą za chwile z nią. Powiedzą o niej tyle wspaniałych rzeczy. Co mam Wam powiedzieć. To, że mama płakała ze wzruszenia to nic dziwnego, ale kątem oka widziałam, że tata ociera łzy, jak my wszyscy.

I na koniec gwóźdź programu, czyli Mamma Mia w wykonaniu nie zespołu ABBA tylko PAJT (Paweł, Asia, Jasiu, Tunia). Jaśka dmuchana gitara wydawała czadowe dźwięki. Czułam się jak gwiazda w blond peruce trzymając w ręku mikrofon. Wiedziałam, że mama będzie szczęśliwa widząc nas wykonujących jej ulubioną piosenkę.

Na koniec finałowy skok do basenu. Mama, która oczywiście nagrywała wszystko, wskoczyła odruchowo też…  z telefonem w ręku.

— Skąd wiedziałaś, że jest wodoodporny? – zapytam potem. — Nie wiedziałam. Cała mama…

Nie muszę mówić, że dzieci, które zobaczyły nas skaczących w ubraniach, wszystkie z piskiem się rzuciły do wody (Franek nawet w butach).

Drugiego dnia rano jechaliśmy wszyscy oglądać delfiny, które żyją w naturalnym rezerwacie. Wprawdzie przed kilkoma jeszcze laty było ich 9 teraz są 4.


— To co, nurkujemy z butlą? Jak było do przewidzenia – zgłosiły się wszystkie dzieci, Paweł i mama. Można dopiero od 8 lat.
— Ja mam 8! – Marysia jako jedyna z dzieciaków nadawała się.
— Tunia? – Paweł spojrzał na mnie.
— Zostanę z Adasiem, powiedziałam przytulając go mocno.

Dzięki Bogu, że mam wytłumaczenie, na myśl o zanurzeniu się w czarną otchłań poczułam mdłości. Przypomniałam sobie moje pierwsze i jedyne nurkowanie w Egipcie i jakoś niestety nie są to dobre wspomnienia. Za to stojąc na brzegu i patrząc na Marysię uginającą się pod ciężarem butli, pewnie idącą w stronę morza za rękę z instruktorką, czułam wielką dumę i radość.

— Mamo, wiesz co widziałam? Zatopioną kotwicę i Nemo i podwodną obrośniętą skałę” opowiadała potem z przejęciem, a ja myślałam ,,przecież to nie mogło być takie straszne, następnym razem też spróbuję.

Kolejnego ranka rano poszłyśmy z mamą pobiegać. Przywiozłyśmy ze sobą stroje sportowe, Jasiek wracał codziennie spocony po 20 km więc nam też było głupio nie pójść chociaż raz.  Najpierw super z górki, potem po deptaku… — Chyba mnie pogięło – sapała mama w drodze pod górkę z powrotem. — Chyba zaraz zejdę!
— Oj, nic ci nie będzie.

— O Boże, co ci jest? – wykrzyknęłam jakieś dwie godziny później patrząc jak mama, kulejąc, wychodzi z morza. — Chyba nadziałam się na jakiegoś jeżowca‘’ odpowiedziała, pokazując na czarne kropki wystające z palca.

Rzuciłam się w Google i… „niektóre gatunki produkują toksyny… ich ukłucia wywołują oprócz bólu trudności w oddychaniu, drgawki i utratę przytomności”…

— Mamo, jak się czujesz? Musimy jechać do szpitala – byłam przerażona nie na żarty.

— Trzeba zapytać miejscowych’ – Paweł za bardzo się nie przejął.

— Tam jest wypożyczalnia desek. Zapytajcie przy okazji, ile kosztuje wypożyczenie na godzinę. Spojrzałam na niego z wyrzutem. Moja mama zaraz będzie miała drgawki a on myśli o zabawie!

— Trzeba nogę wsadzić w na godzinę do wiadra z ciepłą woda. I nie usuwać kolców”. Uśmiechnął się przystojny pan w wypożyczalni. — A ile kosztuje godzina wypożyczenia deski? – zapytała mama.

Uff. Spoko. Chyba obejdzie się bez szpitala…

— Nie no, to musi być łatwe… – pomyślałam, jak Anka balansowała po chwili kołysząc się na fali.

— O rany, zaraz się utopię – pomyślałam, jak przyszła moja kolej, a ta płaska decha wcale nie trzymała się prosto na wodzie tylko kołysała się na fali. Mam zawsze jakiś strach przed nieznaną mi wodą otwartą. Serio sama siebie podziwiam za to, że udaje mi się go przezwyciężyć w triathlonowych startach.

Ale potem było już wspaniale. Czułam się jak flisak coraz pewniej zagarniając fale wiosłem.  

Wieczorem słuchaliśmy opowieści Karola z wycieczki do Petry i urządziliśmy sobie rodzinne kalambury (wypijając pozostałe szampany, czytaj: wino musujące).

Podsumowując. Nie da się podsumować.

Sam Ejlat mnie nie zachwycił, raczej brudno i drogo. Ale blisko, kilka godzin i inny świat. Na przedłużony weekend idealnie. Słońce, ciepła woda, można nurkować i ta ilość świata podwodnego zachwyca. Pyszny hummus i ser halloumi.

Dla mnie to były najfajniejsze 60 urodziny na jakich w życiu byłam. To chyba były w ogóle najlepsze urodziny na jakich byłam, bo…60 lat, 3 dni, 12 osób.

Zostaw odpowiedź

Specify Facebook App ID and Secret in Super Socializer > Social Login section in admin panel for Facebook Login to work

Twój adres e-mail nie będzie opublikowany. Wymagane pola są zaznaczone